Malarstwo i Poezja - cz. II
PRAWDA W PORTRECIE.
Poznajemy zawsze rzeczy z ich najważniejszych atrybutów i przy pomocy bardzo niewielu z nich; jeżeli te atrybuty nie są odtworzone, to, choć może być tysiące innych niemniej godnych pamięci i wartościowych, jednakże, jeżeli brak tych atrybutów najważniejszych, z których zazwyczaj przedmiot poznajemy lub, jeżeli są one niedokładnie oddane, zaprzeczamy podobieńswu; jeżeli zaś one są, to, chociażby brakło wszystkich innych wielkich i ważnych cech, stwierdzamy podobieństwo. Rozpoznanie nie jest dowodem realnego podobieństwa. Poznajemy nasze książki z okładek, chociaż prawdziwe wewnętrzne ich cechy mieszczą się w treści. Pies poznaje człowieka z zapachu, krawiec z ubrania, przyjaciel z uśmiechu. Każdy z nich poznaje go, lecz jak mało lub raczej, jak wiele zależy tu od godności inteligencyi. To, co prawdziwie- i rzeczywiście charakteryzuje człowieka, znanem jest tylko Bogu. Portret człowieka może posiadać ścisłą dokładność twarzy, a nie zawierać ani kropli wyrazu; może być, mówiąc zwykłemi słowy uwielbienia, dotyczącego takich portretów "tak podobny, że skacze do oczu". Każdy, nawet kot może go poznać. Inny portret daje nam rysy zaniedbane, niedokładne, ale przedstawia płomień oczu i szczególny połysk warg, właściwy mu tylko w chwilach najwyższego podniecenia ducha. Nikt oprócz przyjaciół na tym portrecie go nie pozna. Inny portret nie daje żadnej z jego zwykłych expresyi, lecz takie, w jakich bywa on tylko w najbardziej podnieconych momentach życia, gdy wybuchają naraz wszystkie jego najtajniejsze namiętności i najwyższe siły jego ducha. Nikt prócz tych, którzy go w takim nastroju widzieli, nie uzna tego portretu za podobny. Ale któryż z tych portretów jest najprawdziwszem odtworzeniem człowieka? Pierwszy daje przypadkowe cechy ciała — igraszkę klimatu, pokarmu i czasu, — w którem przemieszkuje korrupcya i na które czeka robactwo. Drugi podaje pieczęć ducha pod naciskiem ciała, ale jest to dusza widzialna we wzruszeniach, które ona dzieli z wielu innemi, które mogą nie być istotnemi z natury — wyniki przyzwyczajeń, wychowania, przypadku; przytem pochlebstwo, choć również nieumyślne jak i nieświadome może być zupełnie sprzeczne z tem wszystkiem, co jest rdzenne i realne w postaci, jaką przedstawia. Trzeci ujął treść wszystkiego, co jest najbardziej ukryte i najpotężniejsze, gdy wszelka hypokryzya i przyzwyczajenie i wszelkie wzruszenia małe i mijające — lód, i piasek i szum rzeki nieśmiertelnej — zostały, rozbite, i złamane i pochłonięte pod wpływem czujności siły wewnętrznej: gdy wołanie i żądanie jakichś boskich motywów przeniosło w stan widzialny te siły i uczucia utajone, których wola samego ducha nie mogła wywołać, ani świadomość zrozumieć, które znał tylko Bóg, i Bóg jeden mógł obudzić głębię i tajemnicę jej szczególnych i odrębnych atrybutów.
Tak samo rzecz się ma z naturą zewnętrzną; ona też ma ciało i duszę, jak człowiek, ale dusza jej, to Bóstwo. Możliwą jest rzeczą przedstawiać ciało bez ducha; tak będzie wtedy, gdy zmysłowa treść osoby daje się poznać tylko za pomocą zmysłów. Możliwą jest rzeczą przedstawiać ducha w jego pospolitych i niższych objawach; tak bywa z temi, którzy nie czuwali w chwilach swej potęgi. Możliwą jest rzeczą przedstawiać ducha w jego tajemniczych i najwyższych działaniach; ale tak bywa jedynie z temi, którzy czuwając uzyskali objawienie.